Yyyyyyy aaaaaa eeeeee – o wystąpieniach publicznych

Yyyyyyy aaaaaa eeeeee – o wystąpieniach publicznych

Prezentację przed klientem, przemówienie na imprezie świątecznej czy wypowiedź w trakcie szkolenia łączy jedna cecha – wszystkie te zdarzenia możemy zakwalifikować jako wystąpienia publiczne.  Z racji swojego zamiłowania oraz wykształcenia w kierunki kształcenia głosu, chciałbym podzielić się kilkoma radami i obserwacjami, które mogą przydać się wam podczas przyszłych wykładów.

Piękny umysł

Po pierwsze, musimy pamiętać, że bez względu na to czy wykonujemy pracę na rzecz kogoś czy sami jesteśmy sobie sterem, okrętem i żeglarzem, każdy z nas jest własną agencją pr-ową. Każdy z nas kreuje swój wizerunek na co dzień, jednak nie zawsze jesteśmy tego świadomi. Zazwyczaj przypominamy sobie o tym dopiero w momencie przygotowania do spotkania z „kimś ważnym”/ na stanowisku etc.

Pamiętaj – jesteś ważna/ważny dla siebie samego!  

Jak śpiewał Michael Jackson – I’m starting with the man in the mirror”.

Twoje poczucie własnej wartości i sposób myślenia o sobie są odczuwalne i zauważalne przez innych. To jak siebie postrzegasz  zawsze wpływa na twój sposób chodzenia, postawę, emocje, słowa przekaz, odbiór – w fazie końcowej na głos.

Jeśli dzień/wieczór przed ważną prezentacją czy wystąpieniem (którego nie możesz przełożyć czy odwołać) okazuje się być końcem świata czy serią niefortunnych zdarzeń – graj! Publiczność płaci za bilet, show must go on! Niech to będzie najlepsza rola w twoich życiu, oscarowe 1,5 godziny. Udaj, udaj, aż się uda!!! Potem możesz wyjechać w Bieszczady lub obejrzeć 50 twarzy Greya, co kto lubi.

Po drugie – oddychaj!

Zapewne każdy z was spotkał się z sytuacją, kiedy publiczność prawie udusiła się w czasie słuchania prelegenta, nie mogąc doczekać się, aż ten w końcu weźmie oddech czy zrobi pauzę. Tak, to co dzieje się na scenie, tam na dole, odbierane jest dwa razy mocniej.

Pamiętajcie, oddech to życie. Oddychajcie, żeby oddychać mogli też wasi słuchacze. W myśl zasady – żyj i daj żyć innym.

Inną zaletą oddechu jest cisza. To ona pozwala wybrzmieć słowom. Niech zdania zapadną w pamięć waszych odbiorców, wgrają się do komputera w głowie. Być może to właśnie będzie kluczowa kwestia, która przesądzi o wygranym przetargu czy dalszej współpracy.

A co z yyyyyyyyyyyyyyyyy?

Yyyyyyy aaaaaa eeeeee to druga połówka wszystkich występujących. Niczym Romeo i Julia, dwie połówki jabłka, Kulfon i Monika, Shrek i Fiona, Flip i Flap, zawsze razem. Jeśli jednak ten etap macie już za sobą lub wybieracie życie singla, po prostu dokończcie zdanie. Yyyyyyyaaaaaaeeeeee można rozszyfrować jako skrót „idzie myśl”. Jeśli zbyt długo idzie, a na końcu i tak nie wyszło nic konkretnego, lepiej postawić kropkę. Skończyć temat niż położyć prezentację. Ugryźć się w język. Mniej znaczy więcej.

Rada – przecinek jest głupszy niż kropka.

Po trzecie – wystąpienie to sytuacja sztuczna.

Absolutnie normalne jest, że w czasie prezentacji chcemy się „pogłaskać”, przytulić, ukochać, czyli zrobić wszystko, żeby dodać sobie otuchy. Nasze ciało żyje wtedy swoim życiem, odrębnym niż nasza głowa oraz głos. Każdy sobie rzepkę skrobie. Dół biega, tańczy, skacze, ręce próbują schować się w kieszeniach, struny głosowe zwijają się w kłębek, a oczy patrzą na pająka w rogu sali. Tak to wygląda ze strony odbiorcy.

A gdzie jesteśmy wtedy „prawdziwi” my? Ci, którzy dokładnie wiedzą, co chcą powiedzieć, w jaki sposób i po co? Otóż to.

Są dwie drogi:

a) polityczna – spędzamy długie dni, miesiące, lata wypracowując nowe nawyki ciała – brand new me.

b) naturalny ja – kierując się mottem „Żeby kogoś rozpalić, samemu trzeba płonąć” odnajdujemy w sobie tę iskrę i lecimy na wewnętrznym ogniu pasji.

Rada – bez względu na to, jaką drogę wybierzecie, pamiętajcie, że ruch/gest jest najsilniejszym bodźcem. Majstrowanie przy rozporku w czasie wystąpienia, przyćmi najciekawszy temat. Warto wykorzystać tę wiadomość na swoją korzyść. Odpowiednio użyty gest (ruch ręką, pstryknięcie palcami, użycie dostępnego przedmiotu, zmiana postawy) pozwoli wzmocnić odbiór i wpłynie na zapamiętanie treści przekazu.

Na koniec pytanie – jak długo jesteście w stanie słuchać głosu syntezatora mowy ?

Otóż to. Nie słuchamy głosu, słuchamy człowieka!

Wskazówka:

Przed wystąpieniem lepiej unikać: soków cytrusowych oraz produktów białkowych (mocno podrażniają struny głosowe), kawy, cukru i czekolady (wysuszają i sklejają krtań). Gardło nie lubi skrajnych temperatur, przeciągów oraz zbyt suchego powietrza. Najlepiej zawsze mieć pod ręka wodę do picia.

Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *